Szara sukienka z rękawem kimonowym, czyli o dniu, kiedy zachciało mi się długiego rękawa… :)

Powiadają, że gdy powie się „A”, trzeba też powiedzieć „B”. Przychodzę więc dziś z drugim postem o niezupełnie już nowym, bo mającym niecałe dwa miesiące, „uszytku”. Będzie więc o sukience. Uszytej bez wykroju, według mojego „widzimisię”… 🙂

Po fali sukienek z krótkim rękawem, od których zaczęłam szycie (będą o nich posty w niedalekiej przyszłości) zachciało mi się czegoś bardziej uniwersalnego, możliwego do noszenia bez dodatkowego okrycia – przypominam, że pomysł zrodził się na początku marca, więc krótki rękaw solo nie wchodził w grę ze względu na temperaturę. Raglan już wcześniej wypróbowałam na sukience z dzianiny dresowej (tu posta nie obiecuję, ponieważ zwyczajnie się w nią już z moim brzuszkiem nie mieścimy :). Chciałam więc spróbować czegoś nowego. Ze względu na to, że wykroje, które miałam w tamtym czasie nie do końca odpowiadały moim oczekiwaniom, a dodatkowo nie wiedziałam jeszcze jak się za nie zabrać, postanowiłam – tak, jak robiłam to kilka razy wcześniej – skorzystać z ubrań, które znajdują się w mojej szafie. I tak wpadła mi w ręce stara, noszona już tylko w domu, bluzka z rękawem à la kimono:
Nie wpadłam oczywiście na pomysł, żeby odrysować bluzkę na papierze i tym samym stworzyć sobie jej „wykrój” – kontur od razu wylądował na lewej stronie tkaniny. Na szczęście moja wątpliwa odwaga (lub bardziej nieuwaga :)) nie została przez los pokarana i udało się zrealizować zamierzony cel. Rękawy odrysowałam później w formie prostokąta o szerokości równej obwodowi rękawa wykrojonego razem z całością. Jego długość i ewentualne zwężenia dopasowywałam już na sobie.
Materiał, który użyłam do stworzenia tej sukienki kupiłam w hurtowni Textilmar w Gdyni. Wybrałam go ze względu na kolor, który nadaje się idealnie na ubranie codziennie (w tym takie do pracy) oraz na  jego umiarkowaną elastyczność – wolałam nie kombinować z tkaninami nierozciągliwymi przy prawie zerowym doświadczeniu w szyciu. Mam to szczęście, że w moim mieście znajduje się takie miejsce, gdzie mogę na własne oczy zobaczyć, podotykać i ocenić wizualnie bardzo dużo dostępnych na miejscu tkanin – dla mnie,  jako osoby początkującej jest to nieocenione. Tym bardziej, że sam opis jeszcze niewiele mi mówi, a zdjęcia nie zawsze dobrze oddają rzeczywisty kolor czy tym bardziej strukturę materiału.Oprócz tkaniny (1,2 mb) do uszycia sukienki wykorzystałam :

– nożyczki krawieckie
– szpilki
– nici (tym razem także Gutermann – czarne)

 

– krędę i mydełko krawieckie:

 

– stopkę do ściegu prostego :

 

– przyrząd do prucia (ach, jak ja tego nie lubię… :)):

 

W omawianej sukience po raz pierwszy postanowiłam także wykorzystać sposób wykończenia dekoltu tzw. odszyciem podkroju szyi. Wyszło nieźle, jak na pierwszy raz – i do tego zupełnie „na oko”. Chociaż znalazłyby się i w tym elemencie jakieś niedociągnięcia. Dekolt prezentuje się więc następująco:

 

 

Cała sukienka natomiast wygląda tak:

 

 

 

 

 

 

 

Dół oraz rękawy wykończyłam standardowo – ściegiem prostym:

 

Wykończenie dołu

 

Wykończenie rękawa

W związku z tym, że materiał należy do tych nie snujących się, brzegi wewnętrzne zostawiłam nieobrzucone:

 

Zaraz po uszyciu sukienka wydawała mi się strasznie workowata i bezkształtna. Nie podkreślała w ładny sposób brzuszka (którym, jak nigdy w życiu, mogę się teraz tylko cieszyć :)), a góra smutno zwisała na ramionach. Postanowiłam więc coś z tym zrobić – i tak powstały moje pierwsze zaszewki – bardzo nieudolne i zrobione tylko i wyłącznie na wyczucie, ale spełniające swoją rolę. Prezentują się następująco:

 

 

Podsumowaniem tego wpisu niech będzie moje gapiostwo. Mianowicie – z tego samego powodu, z którego postanowiłam zrobić w sukience zaszewki, wdałam ją na samym początku trochę w talii, zostawiając nadmiar materiału, aby w miarę „rozrostu” brzucha móc dalej tę sukienkę nosić. Zrobiłam to tak:

 

…no i oczywiście o tym zapomniałam. 🙂 Dlatego sukienka tak śmiesznie opina mi brzuch na większości zdjęć.

Na dziś to tyle, ale obiecuję więcej. Będzie kolorowo, sukienkowo, wzorzyście, miękko, ciepło i słodko… Już niedługo. 🙂 Do zobaczenia w kolejnych postach!

Dominika