Retro SUKIENKA z tkaniny wiskozowej

Czy zdarza się Wam czasem szyć coś i zastanawiać się jednocześnie czy to, co właśnie tworzycie na pewno będzie fajne/ładne/praktyczne? Mi tak! Powiem więcej – im więcej podekscytowania na początku planowania i szycia jakiejś rzeczy, tym większa niepewność co do jej powodzenia towarzyszy mu już w trakcie całego procesu. Nie inaczej było z dzisiejszą retro sukienką w wiskozy. Kto wygrał ten pojedynek? Zobaczcie sami. 🙂

Wiskoza, kwiaty i guziki…

Dzisiejsza sukienka wymarzyła mi się już wiosną. Podejrzewam, że – jak to często u mnie bywa – nie bez znaczenia był tu fakt, że wymarzony fason opanował sieciówki wraz z nadejściem cieplejszych dni. Gdzie się nie obejrzałam – one: modele zapinane po całości na guziki, wyglądające niczym wyciągnięte z szaf naszych mam i babć, mające w sobie coś z tego dziewczęcego uroku, który wywołuje we mnie – jako obserwatorze – efekt „wow”. Z przyjemnością patrzę na kobiety, które noszą się tak na co dzień i – chociaż sama nie wiedziałam, jak będę się w tego typu fasonie czuła – postanowiłam spróbować wprowadzić go także do mojej garderoby.

Długo szukałam odpowiedniego wykroju, z którego moja wymarzona sukienka miałaby powstać. Sama nie wiedziałam, czy celować w coś bardziej luźnego czy dopasowanego, odcinanego w talii czy skrojonego po całości w jednym kawałku… Jak tylko jednak zobaczyłam na wyprzedaży w Makerist TEN wykrój, wiedziałam, że OTO JEST. ❤️

Od momentu kupna wykroju do uszycia sukienki minęło jednak sporo czasu. Bo co z tego, że miałam wykrój, kiedy nie mogłam znaleźć materiału na jego realizację? Niby jakiś pomysł w głowie był, ale szukanie czegoś, czego nie potrafi się doprecyzować do łatwych nie należy. 🙂 Wiedziałam, że na 99% postawię na wiskozę, która podkreśli zwiewny fason sukienki – tylko tyle. Na szczęście los się do mnie uśmiechnął i w sklepie Nitka Kłębek – niczym przeznaczona tej sukience – czekała na mnie piękna materia w jeszcze piękniejsze róże (znana Wam już być może z romantycznej sukienki Magdaleny czy udawanego kombi Natalii). No, idealna! ❤️

Retro sukienka w kwiaty

Po pierwszym zachwycie nad tkaniną i wykrojem naszło mnie lekkie zwątpienie – czy aby na pewno ten fason i materiał pozwolą mi uzyskać efekt, którego oczekuję? Z lekkim dystansem i znacznie ostudzonymi emocjami wzięłam się jednak za krojenie i szycie. Stwierdziłam, że w najgorszym razie nie będę tej kiecki nosić i poślę ją dalej w świat. Dzięki temu nie odpuściłam żadnego elementu i dopracowałam ją na ile tylko potrafiłam. Na szczęście! 🙂

Przy doborze rozmiaru – nie mając wcześniej styczności z wykrojami tej marki – miałam lekkie wątpliwości. Zgodnie z tabelą wymiarów dołączoną do wykroju skorzystałam jednak z wzoru w rozmiarze 40. Obawiałam się trochę czy gotowa sukienka nie będzie za ciasna (byłam z wymiarami na styk), ale ostatecznie mam nawet sporo luzu w talii i biodrach.

W związku z tym, że mam dosyć mały biust i lekko zaokrąglone plecy na wysokości karku, musiałam delikatnie wytracić linię ramienia od strony szyi – bez tego dekolt z obłożeniem nieładnie odstawał w tym miejscu. Modyfikację wprowadziłam już na samym końcu. Efekt odstawania nie był tragiczny, ale wiem, że gdybym tego nie zrobiła, sukienka zawisłaby w szafie i niechętnie bym po nią sięgała. Teraz nie mam do niej zastrzeżeń. 🙂 Poza tym nie wprowadzałam żadnych modyfikacji.

Dzięki pięknym liniom cięcia i lejącemu materiałowi sukienka jest bardzo lekka i zwiewna. Świetnie prezentuje się w ruchu i ładnie układa się podczas chodzenia. No i sprawdza się rewelacyjnie podczas karmienia!

Początkowo nie byłam przekonana do oryginalnej długości rękawa – wydawał mi się taki…. hmmm… „ciotko-klotkowaty” 🙂 Ostatecznie postanowiłam jednak nie zmieniać tego elementu, tylko przełamywać charakter sukienki np. trampkami. Tym sposobem jest i kobieco, i dziewczęco zarazem. 🙂

Jesienią widzę ją z kolei w połączeniu z czarnymi rajstopami, botkami i grubym kardiganem. Jeżeli chcecie podejrzeć ją w innym wydaniu obserwujcie mnie na Instagramie – pokazuję tam czasem to, jak ogrywam uszyte przez siebie (i nie tylko) ubrania na co dzień. 🙂

 

Jestem ciekawa jak Wam się podoba ten fason?

Wydaje mi się, że może budzić skrajne skojarzenia – od dziewczęcej kiecuni dla nastolatki aż po sukienkę dla babci idealną na imprezę rodzinną. 🙂

A Wy jak ją widzicie? Dajcie znać w komentarzach! 🙂

 

Do zobaczenia niedługo!

Dominika 🙂

 


Jeżeli chcecie pozostać ze mną w kontakcie i nie przegapić kolejnych postów (oraz moich szyciowych poczynań) obserwujcie mnie na Facebooku i Instagramie (gdzie chętnie dzielę się z Wami wieloma rzeczami za pomocą stories).

Zachęcam też do kontaktu bezpośredniego – czy to za pomocą maila, czy fb – zawsze chętnie porozmawiam 🙂