Melanżowa SUKIENKA

Przepis na idealną garderobę dla żywiołowego dziecka? Swobodny fason + wygodny materiał. Jeżeli ten drugi będzie dodatkowo dzianiną nie wymagającą prasowania i „wybaczającą” większość bieżących plam – tym lepiej! I taka właśnie jest dzisiejsza sukienka Hani. 🙂

Melanżowa sukienka – wykrój i materiał

Tym razem droga od pomysłu do powstania sukienki była ultrakrótka. Na początku była dzianina (upolowana w outlecie u Przemka Matłoki). A dzianina sukienką się stała (na podstawie okładkowego wykroju z Ottobre 4/2016).

I… tyle filozofii. 🙂

Sukienkę uszyłam bardzo szybko – jest to w zasadzie zwykła forma na bluzkę z długim rękawem poszerzona od talii na kształt litery A. Po zmierzeniu gotowego wykroju wydłużyłam sukienkę o 4 cm, żeby nie była typową tuniką i żeby Hania swobodnie mogła nosić ją w połączeniu z rajstopami. W oryginale jest ona dosyć kusa.

W pasie (na lewej stronie) doszyty jest tunelik na sznurek z wydzierganymi dwiema dziurkami:

„Sznurek” (jak proponuje Ottobre) uszyłam z tego samego materiału co sukienkę, a na brzegach zabezpieczyłam przed pruciem nitką w kolorze karmelowej ekoskóry – identycznym jak ozdobna metka naszyta na dole.

Metka z ekoskóry zamszowej to – podobnie jak w wełnianej czapie Hani – nabytek ze sklepu Rencami. W odróżnieniu od czapki sukienka była prana już kilkadziesiąt (nie przesadzam!) razy i najbardziej widać to właśnie na ozdobnej metce, która lekko się zmechaciła. Jest to chyba wina zamszowej faktury – przy gładkich metkach z ekoskóry nie dzieje się nic (a kilka z nich już sprawdziłam).

Brzegi rękawów oraz dolny brzeg sukienki – jak w większości moich dzianinowych tworów – obrzuciłam na owerloku i podszyłam za pomocą podwójnej igły łapiąc obrzuconą krawędź na lewej stronie:

Dekolt wykończyłam obłożeniem szerokości ok. 5 cm wykonanym z tej samej dzianiny pętelkowej:

Melanżowa sukienka w akcji

Sukienkę uszyłam jeszcze w starym roku i Hania nosi ją od tego czasu (naprzemiennie z m.in. tymi sukienkami) bardzo często. Jak napisałam wcześniej – jest wygodna, „wybacza” wiele plam, nie wymaga prasowania, pasuje do niemalże wszystkich kolorów rajstop… Sama chętnie bym sobie taką sprawiła, ale niestety nie mam już tyle dzianiny w tym kolorze. 🙂

W związku z tym, że sukienka w użytkowaniu nie ma prawie wcale przerw, nie tak łatwo było jej zrobić zdjęcia. Rano, przed wyjściem do żłobka – wiadomo, niekoniecznie jest czas na takie rzeczy. Po powrocie… hmmm… zależy co było na obiad. 😂 Tego dnia, kiedy w końcu dorwałam Hanię z aparatem było jak widać coś mało brudzącego (lub dobrze wsiąkającego 😋)

Hmmm…

Wiecie co?

To jest chyba moja ulubiona rzecz w szafie Hani uszyta przeze mnie. Wiem, że prawdopodobnie znalazłabym w tej grupie ubrań coś bardziej efektownego lub unikatowego, ale chyba taka już moja natura – od rzeczy prostych przechodzę na chwilę do wzorów i kolorów, żeby później z przyjemnością wrócić do minimalizmu.

Ciekawa jestem czy tez tak macie. A może w szafach Waszych dzieci goszczą jednak głównie wzory i ubrania z nadrukami? Dajcie koniecznie znać! 🙂

Widzimy się niebawem!

Dominika


Jeżeli chcecie pozostać ze mną w kontakcie i nie przegapić kolejnych postów (oraz moich szyciowych poczynań) obserwujcie mnie na Facebooku i Instagramie (gdzie ostatnio chętnie dzielę się z Wami wieloma rzeczami za pomocą stories).

Zachęcam też do kontaktu bezpośredniego – czy to za pomocą maila, czy fb – zawsze chętnie porozmawiam 🙂

 

 

ZapiszZapisz