KOSZULA na miarę OCZEKIWAŃ – wykrój

tytułowe

Im jestem starsza (chociaż wcale staro się nie czuję) tym bardziej czuję potrzebę uporządkowania przestrzeni wokół mnie. Jeszcze kilka lat temu – na studiach – mieszkałam w pokoju obwieszonym z każdej strony WSZYSTKIM. Naprawdę wszystkim. 🙂 Na moich ścianach znaleźlibyście wówczas ogrom zdjęć, pamiątkowych listków, piórek, rzemyków, identyfikatorów, przypinek… I pewnie jeszcze mnóstwo innych zupełnie zbędnych w codziennym funkcjonowaniu rzeczy. Dziś ściany w naszym mieszkaniu „noszą” tylko to, co uważamy za ładne lub przydatne. I jest jakoś tak… lżej? 🙂 Moja szafa nie jest jednak tak uporządkowana i coraz bardziej zaczyna mnie to uwierać…

Ewolucja…

Podczytując blogi poruszające tematykę minimalizmu (a w zasadzie zaczytując się w nich) zaczęłam chyba podświadomie przesiąkać propagowanymi tam ideami. Zmian zachodzących w mojej głowie nie nazwałabym jednak rewolucją – bardziej adekwatna byłaby na pewno ewolucja. Dobre jednak i to… 🙂 Staram się stopniowo pozbywać (sensownie) zbędnych rzeczy, które wcale nie ułatwiają mi codziennego funkcjonowania. I tak jak w miarę łatwo przychodzi mi rezygnacja z zakupu np. kolejnego notesu (bo ładny) czy świeczki (bo „coś” 🙂 ) i konsekwentne zużywanie rzeczy, które już mam, tak z ubraniami jest trochę trudniej. Tak naprawdę nie kupuję już prawie nic (mój Mąż pewnie robi teraz „hahahahaaaa” 🙂 ) i powoli przestają na mnie działać ciągłe wyprzedaże i „okazje”. Swoją drogą – na pewno pomaga w tym fakt, że po prostu brak mi czasu na chodzenie po sklepach… Istnieje jednak pokusa uszycia sobie czegoś nowego. I jak się temu oprzeć…?

Wiosenny kop 🌺

Przejrzałam niedawno (niejednokrotnie) zawartość mojej szafy, którą chciałabym w końcu okiełznać i stwierdziłam, że mam zdecydowanie za dużo ubrań. Pomierzyłam rzeczy, które pasują, starałam się dobrać je w pasujące do siebie zestawy… Pod tym kątem zresztą – jeżeli już – kupuję też nowe ubrania. Staram się dobierać je tak, aby pasowały do tego, co już mam w szafie i co LUBIĘ nosić. Z analizy tego, co lubię i co mi się podoba oraz tego, co po prostu noszę na co dzień wysnułam jeden bardzo pouczający wniosek – jestem Koszulomaniakiem. I bardzo mi z tym dobrze. 🙂

Poszukiwana: KOSZULA idealna!

W mojej szafie znajduje się w chwili obecnej kilka koszul i są to ubrania, które zakładam najczęściej i najchętniej. W połączeniu z jeansami czy moimi spodniami z zakładką tworzą dla mnie duet idealny i na pewno nie mam zamiaru się ich pozbywać (tych, które są w dobrym stanie – niektóre już swoje wysłużyły 🙂 ). Od jakiegoś czasu noszę się z uszyciem sobie nowego egzemplarza – jedna z moich ulubionych koszul (TA) nie nadaje się już prawie do noszenia – materiał strasznie się zmechacił i nie wygląda dobrze. Szukam więc cierpliwie w zachomikowanych wykrojach modelu, który spełni moje oczekiwania. Jako, że zajmuje to sporo czasu, a po chwili numer magazynu i wykroju ulatują z pamięci – postanowiłam zebrać efekty moich poszukiwań w jednym miejscu. Tym sposobem ja będę miała wszystko pod ręką, a być może również ktoś inny zaoszczędzi trochę cennego czasu…? 🙂

KOSZULA na miarę oczekiwań – wykrój

KOSZULE „KLASYCZNE”

Pod pojęciem klasycznej koszuli kryje się u mnie model posiadający listwę zapięcia, kołnierzyk, mankiety, itp… – czyli po prostu atrybuty, z którymi kojarzone jest słowo koszula. Nie lubię fasonów taliowanych, „biurowych”, więc za takimi się po prostu nie rozglądam. Zresztą nie miałabym chyba nawet gdzie takiego fasonu ubrać – moja praca nie wymaga określonego rodzaju stroju, a ja nie czuję się w typowo klasycznych stylizacjach komfortowo.

W związku z tym, że fantastycznie nosiła mi się wspomniana wcześniej biała koszula rozglądam się za w miarę podobnym fasonem. Zależy mi na:

  • luźnym, nie taliowanym kroju
  • opadającej linii ramion (najlepiej, ale niekoniecznie)
  • w miarę długim modelu (nie lubię koszul, które kończą się na wysokości bioder) – lub takim z opcją stosunkowo łatwego wydłużenia
  • modelu, który dobrze będzie „wpółpracował” zarówno z bardziej sztywnymi materiałami (len, czysta bawełna, popelina) jak i tymi lejącymi (wiskoza, batyst, jedwab)

koszula wykrój

Na zdjęciu:

  • Modele 120A i 120B z Burdy 10/2016  – fason z lekko opadającą linią ramion, fajnie wygląda w wersji z lejącego materiału (B)
  • Model 112A z Burdy 3/2016 – w tym numerze znajdziemy także sukienkę o analogicznym kroju (zarówno z długim, jak i krótkim rękawem)
  • Model 108 z Burdy 2/2016 – najbardziej dopasowany model, ale podobają mi się w nim nakładanie kieszenie; w tym numerze znajduje się też szmizjerka o analogicznym fasonie nawiązująca do stylu safari – również bardzo mi się podoba

KOSZULOPODOBNE

… czyli wszystkie modele nawiązujące do koszuli, ale jednak nie do końca „klasyczne” – bez zapięć lub mankietów, ze stójką lub bez. Znalazłam kilka modeli, które najbardziej wpisują się w mój gust:

koszula wykrój

Na zdjęciu:

  • Model 122A z Burdy 7/2015 – ta „koszula” spodobała mi się od pierwszego wejrzenia, ale wówczas moje umiejętności nie wystarczyły do jej uszycia. Dziś dałabym sobie z nią chyba radę i myślę, że w końcu się zdecyduję – widzę ją najchętniej w wydaniu lnianym…
  • Model „Emeli” ze „Szkoły szycia” 1/2015 – podobnie jak poprzednia, ta koszula także od razu wpadła mi w oko, ale nie miałam odwagi, aby się za nią zabrać… Podobają mi się te niestandardowe rękawy raglanowe i przód z zakładkami – nie wiem, czy nie dodałaby mi zbyt dużo objętości przy szyi, ale kiedyś pewnie ją uszyję 🙂
  • Model 109B z Burdy 11/2015 – ten model już szyłam, ale niestety popelina, którą na niego przeznaczyłam była słabej jakości – już się zużyła i zaczęła się drzeć przy wiązanych mankietach, więc planuję sprawić sobie drugi egzemplarz z grubszej bawełny. Podoba mi się zastąpienie tradycyjnych mankietów wiązaniami – dodaje to fajnego smaczku. 🙂

SZMIZJERKI

Szmizjerki postanowiłam umieścić w tym zestawieniu ze względu na to, że są dla mnie świetną alternatywą dla połączenia koszula+spodnie – szczególnie w cieplejsze dni. Poza tym mogą być punktem wyjścia do szycia zwykłej koszuli – po drobnych modyfikacjach.

koszula wykrój

Na zdjęciu:

  • Model 1E z Burdy „Szycie krok po kroku” 2/2015 – z tego wykroju (po rezygnacji z nakładanych kieszeni) szyłam już cytrynową szmizjerkę z nutką retro  i prawdopodobnie jeszcze z niego skorzystam. Szyje się łatwo i szybko – jedynym minusem, jak dla mnie, jest dość spory kołnierzyk – przy kolejnych odszyciach tego modelu pewnie bym go zmodyfikowała. Na bazie tej formy oparta jest także m.in. koszula z fontaziem z tego numeru „Szycia krok po kroku”, którą szyłam rok temu i którą bardzo lubię.
  • Modele 53 i 54 z magazynu Anna. MODA na szycie 3/2015 – O ile szmizjerka z kołnierzykiem przegrywa dla mnie z tą „burdową” (m.in. przez mniej komfortowe kopiowanie wykroju z Anny) o tyle ta ze stójką (w zasadzie tunika) bardzo mi się podoba. W odróżnieniu od poprzedniczki (z Burdy) posiada zaszewki w biuście, które pewnie ładnie modelują tę część sylwetki, a przód jest skrojony z jednej części (bez karczka). Tuniko-szmizjerka ze stójką jest na mojej liście. 🙂

KOSZULA idealna – tkanina

Tkanina, która – dla mnie – najlepiej nadaje się na koszule powinna być:

  • wykonana z naturalnych włókien (bawełna, len, jedwab, wiskoza)
  • w zależności od fasonu – lejąca lub bardziej sztywna, ale zawsze przyjemna w dotyku i kontakcie ze skórą (koszule nosimy zazwyczaj na gołe ciało)
  • nieprzezroczysta lub tylko delikatnie prześwitująca

Sama uszyłam dotychczas 3 koszule – jedną z popeliny (która niestety się podarła), kolejną z wiskozy, a ostatnią – szmizjerkę – z mięsistej drukowanej bawełny . Ze wszystkich dotychczasowych wyborów jestem raczej zadowolona – najlepiej jednak pracowało mi się z „cytrynową” bawełną.

W chwili obecnej w moich zapasach mam 3 mb bawełny z elastanem, 2 mb cienkiej bawełny koszulowej oraz 1 mb cienkiego jeansu bawełnianego – wszystko mam zamiar przeznaczyć na koszule – dla mnie i dla Hani. 🙂

Tyle z moich dzisiejszych rozważań. 🙂

 

Jestem ciekawa jak wyglądają Wasze szafy – czy posiłkujecie się minimalną ilością ubrań w tworzeniu codziennych stylizacji? A może garderoby pękają w szwach zapełnione -niekoniecznie praktycznymi i wygodnymi – ubraniami?

Czy zastanawialiście się kiedyś co tak naprawdę LUBICIE nosić i NOSICIE na co dzień? I czy kieruje to Waszymi szyciowymi wyborami?

Porozmawiajmy! 🙂

Dominika

Ps. Zdjęcia koszul w kolażach pochodzą ze strony burda.pl lub sfotografowanych przeze mnie stron wspomnianych gazet. Wszelkie możliwe informacje zostały odpowiednio podlinkowane tak, aby łatwiej było je Wam znaleźć. 🙂


Jeżeli chcecie pozostać ze mną w kontakcie i nie przegapić kolejnych postów (oraz moich szyciowych poczynań) obserwujcie mnie na Facebooku i Instagramie. Zachęcam też do kontaktu bezpośredniego – czy to za pomocą maila, czy fb – zawsze chętnie porozmawiam 🙂

 

  • Pingback: T-SHIRT w paski - "zwyklak" na każdą okazję - BĘBENEK I STOPKA()

  • Pingback: INSPIRACJE lutego 2017 - BĘBENEK I STOPKA()

  • Pingback: Pasiasta KOSZULA z naszywkami - BĘBENEK I STOPKA()

  • Faustyna Szulfer

    Oj, mnie też czeka wiosenny przegląd szafy. W sumie bardzo lubię ten moment, te decyzje i przymiarki 🙂
    W planach też mam pomysł na koszulę dla siebie, materiał już czeka na półce- jasny błękit, a z Twoich modeli podoba mi się 120B, chociaż ja pewnie zrobię bardziej wytaliowaną 🙂
    Super temat i przegląd modeli!

  • moja szafa już od dłuższego czasu błaga o litość i poświęcenie jej czasu. To ten typ, z którego się wysypuje, a ja wciąż nie mam się w co ubrać. Po ciąży, cóż, proporcje trochę się zmieniły i nie we wszystkim dobrze wyglądam. Do tego karmienie piersią – byłam przekonana że wystarczą mi rozpinane sukienki które nosiłam przed ciążą, niestety większości nie dopinam w biuście 😎 tak więc w tej chwili jakieś 80% ubrań w mojej szafie czeka na bliżej nieokreśloną przyszłość, kiedy to nie będę musiała być w każdej chwili gotowa na karmienie młodego, a reszta jakoś daje radę, choć moje zestawy opierają się głównie na spódniczce i jakiejś luźnej bluzce na górę, więc już trochę wieje nudą…

    • Rozumiem Cię doskonale… Pamiętam jeszcze ten stan, ale nie trwa on na szczęście wiecznie. 🙂 Ja, karmiąc Hanię, paradoksalnie też ratowałam się właśnie koszulami – takimi luźnymi, narzucanymi na bluzki na cienkich ramiączkach bardziej jako narzutki – sprawdzały się super. Inną kwestą jest to, że mój biust prawie nigdy nie osiągnął poziomu „nie dopinam się” (niestety i stety), więc może było mi łatwiej 😛

  • Ostatnio też jestem koszulowa – mogłabym je nosić na okrągło, dlatego próbuję wypełnić luki w mojej szafie uszytkami. Fajne sobie modele wybrałaś,może i mnie jakiś zainspiruje, choć mam trochę inną wizję, talia musi być i absolutnie żadnych opadających ramion 😉

  • Aneta Miazga

    Z kwestiami minimalizmu w szafie pierwszy raz spotkałam się czytając książkę „Lekcje Madame Chic”. Swoją drogą polecam przeczytać. Po tej lekturze zawsze dbam o to, żeby mieć klasyczną białą koszulę w swoich zasobach. Ratuje mnie w wielu sytuacjach. Z niecierpliwością czekam na realizację Twoich koszulowych planów 🙂

    • Biała koszula to chyba bardziej uniwersalna rzecz niż jeansy – do tego jednak dorosłam dopiero jakiś czas temu. Swojej idealnej białej szukam 🙂